Cz. I: PRZYMIARKI
Darek Baran (muzobar): Pamiętasz miny kolegów z zespołu, kiedy zgasiliście światła pierwszej edycji? Co malowało się na ich twarzach? Zaskoczenie, zmęczenie, radość, duma?
Karol Masternak (.WAVS): Z jednej strony na pewno zmęczenie, ale z drugiej duża satysfakcja i duma, że udało nam się osiągnąć założony cel. Chcieliśmy wymieszać publiczność słuchającą różnych odmian szeroko pojętej muzyki gitarowej – od lżejszych rzeczy po rock i metal. Już w dniu festiwalu docierały do nas opinie od osób, które nigdy wcześniej nie były na naprawdę ciężkim koncercie. I one mówiły, że może nie zaczną słuchać takiej muzyki na co dzień, ale było to dla nich jedno z ciekawszych koncertowych doświadczeń i otworzyło je na tego typu wydarzenia. Dostawaliśmy też sporo pozytywnego feedbacku za samo zestawienie różnych stylistyk. W pewnym sensie lineup był sceniczną ekstrapolacją naszej ówczesnej płyty – lżejsze rzeczy spotykały się z dużo cięższymi. Frekwencja okazała się zadowalająca, ale najważniejsze było dla nas to, że dostaliśmy pierwszy naprawdę mocny sygnał, że ten pomysł działa.
muzobar: A jak opadł kurz, to kto rzucił hasło o drugiej edycji? Pojawiały się jakieś wątpliwości, czy macie siły – wiedząc, jak wygląda organizacja – na ciąg dalszy?
KM: Druga edycja od początku trochę wisiała w powietrzu, ale konkretną decyzję podjęliśmy na początku tego roku. Zastanawialiśmy się przede wszystkim nad formą: czy iść za ciosem i ponownie zrobić pełnowymiarowy festiwal, czy jednak zejść ze skalą i przygotować coś mniejszego pod tym samym szyldem. Wszystko zbiegło się też z pracą nad nowym materiałem i premierą naszej płyty.
Muzobar: …którą planujecie zagrać po raz pierwszy właśnie na Heavy Pop Fest.
KM: Tak. Pracując równolegle nad płytą i festiwalem mieliśmy świadomość, ile będzie przy tym roboty. Po kilku dyskusjach zdecydowaliśmy jednak, że idziemy za ciosem i robimy drugą edycję w tej samej skali. I jednocześnie nagrywamy płytę.
muzobar: Robiąc drugą edycję festiwalu, czujecie się trochę… „mądrzejsi”? Coś zaplanowaliście teraz inaczej, czy to raczej szlify, usuwanie ewentualnych potknięć? Istota została: dalej mamy „heavy pop” i wciąż udaje Wam się zebrać w jednym miejscu zespoły będące na fali wznoszącej. Macie u siebie czołówkę alt-pop-rockowej sceny.
KM: To po kolei. Organizacyjnie i finansowo od początku wiedzieliśmy, że tym razem chcemy szerzej poszukać finansowania zewnętrznego. Zaczęliśmy przygotowania znacznie wcześniej i udało nam się pozyskać wsparcie między innymi z ZAiKS-u oraz Urzędu Miasta Krakowa. Powołaliśmy też stowarzyszenie, dzięki czemu mogliśmy występować o granty. Paradoksalnie pozwoliło nam to obniżyć ceny biletów względem poprzedniej edycji, bo cały czas zależy nam, żeby festiwal był dostępny dla możliwie szerokiej publiczności. Zrezygnowaliśmy natomiast z oficjalnego afterparty – przy takiej liczbie zespołów i tak intensywnym dniu było to kolejne duże przedsięwzięcie techniczne i organizacyjne, a po kilku koncertach publiczność ma już za sobą naprawdę solidną dawkę muzyki i bodźców. Trzecia duża zmiana to konkurs dla młodych zespołów i związane z nim dodatkowe wydarzenie.
muzobar: …o którym powiedz coś więcej.
KM: Organizujemy wydarzenie towarzyszące – Heavy Pop Warm Up Party w krakowskiej Alchemii. Gwiazdą wieczoru będzie zaprzyjaźniony z nami zespół Opady. Oprócz nich zagrają cztery zespoły, które przejdą do finału naszego konkursu, a jeden z nich dostanie możliwość otwarcia głównej sceny Heavy Pop Fest. To konkretna szansa, żeby zagrać koncert na dużej scenie Hype Parku przed festiwalową publicznością.
muzobar: Kraków niezmiennie jest osobliwą sceną: ogólnie duży rynek muzyczny, ale dość złożony. Zgłoszeń było dużo?
KM: Tak, sporo, również spoza Krakowa, co bardzo nas cieszy i już teraz widzimy, że poziom konkursu będzie wysoki. Samo Warm Up Party zapowiada się więc jako bardzo dobry koncert. Co ważne, wydarzenie jest otwarte i bezpłatne. Zależy nam, żeby ludzie przyszli nie tylko na Opady, ale też świadomie sprawdzili zespoły konkursowe.
Cz. II: SZYCIE NA MIARĘ
muzobar: Mówiłeś o feedbacku publiczności, a jaki był ten od zespołów?
KM: Sporo tego feedbacku można usłyszeć w naszym aftermovie na YouTubie, które zmontował nasz kolega Karol. Są tam między innymi rozmowy z artystami i bardzo cieszy nas to, że od strony organizacyjnej praktycznie nie pojawiały się zastrzeżenia. Wygląda na to, że dobrze zaopiekowaliśmy się naszymi gośćmi. [śmiech] Jeden z artystów powiedział nawet, że część większych wydarzeń z wieloletnim doświadczeniem mogłaby się od nas uczyć organizacji. Żeby nie zabrzmiało to nieskromnie – ja tylko cytuję. [śmiech]
Od początku zależało nam na tym, żeby stworzyć wydarzenie przyjazne artystom i potraktować zaproszone zespoły dokładnie tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Dużo koncertujemy, więc wiemy, które elementy są tylko miłym dodatkiem, a które mają fundamentalne znaczenie. Jeżeli te podstawowe nie działają, problemy zaczynają się właściwie od momentu przyjazdu na miejsce. Na to byliśmy szczególnie wyczuleni.
muzobar: A branża? Jak ona Was oceniła? Kolejna impreza na festiwalowej mapie – doszły Was głosy, że ktoś chciałby teraz u Was zagrać?
KM: Myślę, że festiwal został zauważony. Odezwały się do nas między innymi agencje bookingowe, ale chyba jeszcze większe wrażenie zrobił na nas odzew samych zespołów. Nasza skrzynka kontaktowa naprawdę zaczęła żyć – regularnie dostajemy wiadomości od artystów, którzy chcieliby zagrać u nas teraz albo przy kolejnej edycji. Bardzo to doceniamy, bo pokazuje, że pierwsza edycja zbudowała zaufanie i że informacja o festiwalu zaczęła krążyć dalej.
muzobar: Co zmienia, że festiwal organizowany jest przez zespół?
KM: Od początku mocno podkreślaliśmy też, że Heavy Pop Fest jest organizowany przez .WAVS. Dzięki temu część osób poznała również sam zespół, a zdarza się wręcz, że ktoś najpierw słyszy o festiwalu, a dopiero później odkrywa naszą muzykę. [śmiech] Jest więc w tym element autopromocji, ale równolegle naprawdę zależy nam na zbudowaniu w Krakowie ciekawego, miejskiego festiwalu. Oczywiście nie jesteśmy pierwsi. Inspirowaliśmy się zespołami, które wcześniej organizowały własne wydarzenia, choćby Materią i ich festiwalem w Szczecinku.
muzobar: Hunterfest…
KM: Tak. To sprawdzony model i widać, że może działać.
muzobar: Czy zmieniliście sposób budowania lineupu względem pierwszej edycji? Może dokładniej prześwietlaliście naszą scenę? Zakładam, że musicie ją obserwować przez cały rok.
KM: To jest nieustanna obserwacja. Musimy wiedzieć, kto wydaje płytę, kto rusza w trasę, kto akurat ma przerwę koncertową, ale też kto w danym momencie wystrzelił na tyle mocno, że znalazł się poza naszym zasięgiem finansowym.
W tym roku zrobiliśmy znacznie więcej researchu i wysłaliśmy więcej bezpośrednich zapytań do agencji bookingowych. Chcieliśmy poznać realia dotyczące większych nazw i wiedzieć, jak należy takie rzeczy budżetować. Po pierwszej edycji mamy po prostu dużo większą świadomość tego, kogo chcemy zapraszać, jakie są możliwości i jak cały proces wygląda od strony organizacyjnej.
muzobar: Jest jeden ważny, i ciekawy, zbieg okoliczności dotyczący zespołów, które wystąpią podczas tej edycji.
KM: Tak, bo na tegorocznym festiwalu spotkają się aż trzy premiery płytowe. Metro wydaje nowy album i z tego co wiemy, będziemy jednym z pierwszych przystanków ich trasy promocyjnej. Nową płytę długogrającą wydają też Mlecze. Są związani z wytwórnią Tematy, prowadzoną przez naszych bliskich znajomych, z którymi współpracowaliśmy już przy poprzedniej edycji. Wiedzieliśmy o nadchodzącym albumie, więc zaproszenie Mleczy było świadomym wyborem. No i my również premierujemy na festiwalu nową płytę. Do tego mamy zespół TOŃ, z którym rozmawialiśmy już rok temu o wspólnych koncertach. W tym roku wróciliśmy do tematu i chociaż zespół ma obecnie przerwę od koncertowania, zrobi wyjątek i zagra właśnie u nas. To będzie ich jedyny, wyjątkowy koncert w tym czasie.
muzobar: W samym lineupie jest nieco mniej ciężko, za to większa alternatywa.
KM: Tak, w tym roku świadomie poszliśmy trochę w inną stronę. To nadal jest „heavy pop”, tylko oparty na innych kontrastach. Jeśli będzie trzecia edycja, być może znów odbijemy mocniej w stronę cięższego grania – nawet bardziej niż podczas pierwszej. Zobaczymy, jak zostanie odebrana tegoroczna edycja i co będzie się działo na scenie w 2027 roku.
Cz. III: HEAVY TOTAL POP
muzobar: Zepnijmy tę rozmowę klamrą, czyli płytą, o której wspomniałeś na początku, a nad którą pracowaliście równolegle do festiwalu. Premiera „TOTAL”…
KM: …właśnie na festiwalu. Tam po raz pierwszy zagramy cały materiał z „TOTAL” na żywo i wtedy też będą dostępne fizyczne wydania płyty. W streamingu album ukaże się prawdopodobnie 6. października.
muzobar: W muzyce istotne są te „drugie razy”. Jak wypadnie druga edycja HPF – przekonamy się pod koniec września, ale jak wyglądało nagrywanie drugiego albumu. Tej rewizji względem debiutu, szczególnie, gdy udanego. Czuliście nad sobą wiszący miecz rynku, który teraz dopiero was sprawdzi?
KM: Nie do końca. W przypadku festiwalu czuliśmy przede wszystkim, że po pierwszej edycji powinniśmy zrobić kolejną. Skoro wokół wydarzenia powstało tyle energii i zaczęło ono żyć własnym życiem, zakończenie wszystkiego na jednej odsłonie byłoby trochę bez sensu. Nie myśleliśmy więc o drugiej edycji w kategoriach „teraz się okaże, czy będzie lepiej, czy gorzej”. Ważniejsze było dla nas to, żeby konsekwentnie rozwijać ten pomysł.
Przy płycie ustawiliśmy sobie poprzeczkę wyżej. Chcieliśmy zrobić lepszy, bardziej dojrzały heavy pop – zarówno kompozycyjnie, jak i produkcyjnie. Sam proces zaczynał się podobnie jak przy „Heavy Pop”: Grzegorz przynosił dużą część demówek, a później wspólnie je rozwijaliśmy, nagrywając kolejne warianty i sprawdzając różne rozwiązania. Największa różnica polegała na tym, że tym razem pracowaliśmy znacznie bardziej studyjnie i produkcyjnie. Dużo więcej działo się na ścieżkach, a znacznie mniej na sali prób. Właściwie dopiero kiedy cała płyta była nagrana, trafiła do naszego producenta Mikołaja, a później do Mateusza, naszego inżyniera dźwięku, zaczęliśmy grać te utwory wspólnie na żywo. Przy „Heavy Pop” było odwrotnie: materiał powstawał bardziej oldschoolowo, na sali prób, gdzie nagrywaliśmy na setkę wiele różnych wersji demówek. „TOTAL” najpierw został zbudowany w studiu, a dopiero później przenieśliśmy go na salę.
IPamiętam ten moment, kiedy rozłożyliśmy sprzęt, poszło pierwsze nabicie metronomu i zaczęliśmy grać. Od razu poczuliśmy, że to działa. Materiał bardzo dobrze broni się na żywo i ma ogromną energię. Dlatego jeszcze bardziej czekamy na pierwszy koncert z całą płytą podczas Heavy Pop Fest. Myślę, że w wersji live będzie to naprawdę potężny cios.
muzobar: Ile muzycznych rzeczy po drodze Wam odpadło?
KM: Odrzuciliśmy około 25–30 utworów. Łącznie uzbierał się więc materiał liczący mniej więcej 50 numerów i dopiero z tego wybraliśmy najmocniejszy zestaw na płytę. „TOTAL” będzie dla mnie heavy popem do kwadratu – wszystko jest tutaj bardziej skrajne. „Heavy Pop” łączył piosenkowość z metalowym ciężarem, natomiast teraz ciężkie fragmenty są jeszcze cięższe i bardziej hardcore’owe, a melodie jeszcze bardziej piosenkowe. Są utwory, które praktycznie nie próbują łączyć tych światów – po prostu idą bardzo mocno w ciężar. Z drugiej strony mamy też rzeczy będące pełnoprawnymi piosenkami, które spokojnie mogłyby funkcjonować w bardziej mainstreamowym czy radiowym obiegu. I właśnie ta rozpiętość najlepiej opisuje nową płytę.
muzobar: Moim zdaniem wiadomość dobra, bo na pierwszej płycie utwory rozwijały się tak, że nie było się pewnym, w którą stronę się rozwiną.
KM: Przy tej płycie od początku mieliśmy pomysł, żeby pisać utwory w określony sposób i świadomie wykorzystywać te kontrasty. Dzięki temu jako całość album jest bardzo różnorodny i, mam nadzieję, ciekawy do słuchania od początku do końca. Sam tytuł – „TOTAL” – też dobrze oddaje ten pomysł. To po prostu totalny heavy pop.
muzobar: Czy to oznacza, że będzie bardziej – może nie tyle, co przewidywalnie, ale jednowymiarowo?
KM: Nie, bo utwory nadal są bardzo różne. Część rozwija się jak zamknięta opowieść i prowadzi słuchacza przez kilka różnych etapów, a część jest bardziej bezpośrednia. Ktoś, kto szuka przede wszystkim melodii i piosenek, znajdzie na tej płycie coś dla siebie. Tak samo osoba, która chce po prostu cięższego grania i numerów, które można wrzucić na metalową playlistę. Na tym właśnie polega dla nas totalny heavy pop.
muzobar: Pierwszy singiel „co myśl, to lęk” za nami. Drugi w drodze.
KM: Drugi singiel “koledzy” wyjdzie za chwilę, na początku września; dokładnie od 3. września będzie dostępny na wszystkich streamingach. Zapraszam również do zapoznania się z teledyskami na naszym kanale YouTube. A następną premierą będzie już cały album, który wyjdzie początkiem października.
muzobar: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę. Słyszymy się i widzimy na drugim krakowskim Heavy Pop Fest. By .WAVS!
HEAVY POP FEST by .WAVS: 26 września, Kraków, Hype Park. Bilety do nabycia na stronie HEAVYPOPFEST.PL