13 listopada ukazał się debiutancki album bielsko-bialskiego zespołu Fanga. „Nie polecam” to mieszanka klasycznego rocka i pustynnego stonera, nieco przybrudzona, choć podana z melodią. Wszystko dlatego, że inspiracją dla „Nie Polecam” jest analogowe brzmienie rodem z lat 70. łączone z nowoczesnością. W tekstach znajdziecie za to sporo wątków dotyczących aktualnych problemów społecznych, ale też spraw osobistych.
W obecnym składzie Fanga działa od 2020 roku, ale jej początki sięgają 2013, kiedy grupa grała klasycznego hard rocka. Zespół tworzą: Jakub Bąk – gitara, Adam Krzuś – bas, Paweł Małagowski – perkusja, Łukasz Lipowczan – wokal. Pierwszym singlem zapowiadającym debiutancką płytę był utwór Bunt, potem – Nie Polecam, a cykl wprowadzający zamyka Niewolność. Cały album zawiera 10 kompozycji.
Jak sami przyznają, grupa Black Weedow zrodziła się z połączenia wieloletniej pasji do mocnego uderzenia, determinacji i bezkompromisowych melodii. Na ich debiutanckim albumie usłyszycie brzmienia, która strukturalnie siedzą w początku lat 90., a jak powszechnie wiadomo, to wtedy do rocka wróciły aranżacje Sabbathów i Zeppelinów. Black Weedow dodają do tego ciężarek doomowego brzmienia.
Zespół powstał w Lublinie z inicjatywy trzech kumpli: Macieja Miki, Kamila Wróblewskiego i Macieja Chamera. Zanim stworzyli Black Weedow, przez lata grali w różnych projektach, jak Neoklez, Fanthrash czy Archangelica. Po czasie, wspólnie z basistą Jarkiem Żarnowskim wypracowali brzmienie stanowiące ich dzisiejszy trzon muzyczny. Na końcu doszedł do nich Juan Carlos Cano, zwycięzca IV edycji The Voice of Poland, dzięki czemu Black Weedow zyskali głos.
Teraz wydali dwa single, które zapowiadają debiutancki album. Płyta ukaże się w I kwartale 2026 roku, a utwory te to Is She oraz najnowszy Lost. Oba lecą według seattlowskiego schematu muzycznego, ale w tym jego cięższym wydaniu. Oba też, mimo miejscami bardzo bliskich podobieństw, nie rozczarują fanów klasycznego łojenia tamtego okresu.
Okładkę ich wydawnictwa zdobi surrealistyczna grafika autorstwa światowej sławy japońskiego artysty, Korehiko Hino. Wykorzystana za jego zgoda, bo jak przyznał Hino, idealnie oddaje atmosferę muzyczną Black Weedow.
Trzecia płyta Chałtcore zbliża się ciężkimi krokami. Aniele Boży to ostatni kawałek “zapowiadający”.
W trakcie powstawania materiału na nowy krążek skład Chałtcore zmienił się z pięcio na trzyosobowy. Z zespołu odeszli Armia (perkusja) i Sorry (klawisze). Tym samym skurczony skład to dzisiaj Jabol (gitara), Topór (drący wokal) oraz Narta (bas), który wziął na siebie również elektronikę – synthy i perkusję, a także realizację nagrań, miks i mastering. Sporo tego, najważniejsza jednak pozostaje muzyka.
W singlu Aniele Boży „Rozum zabiła wiara, a wiarę zabiła rutyna” – jak śpiewa Topór. Podkreśla przy tym, że „Nic się od dawna nie zmienia” i można mieć wrażenie, że to wiodąca myśl, najczęściej werbalizowana w ostatnich tekstach grupy. Tu dodatkowo z większą surowością odnoszona do wiary. Więcej zmienia się w muzyce, w której brak kompromisu oznacza szybsze bicie we wszelkie instrumentalia. Aniele Boży jest formą preludium, w którym nie ma miejsca na kompromisy. Tradycyjnie.
Podobnie ma być na płycie. Jak mówi Topór, „traktujemy tę płytę jako przejściową jeśli chodzi o brzmienie i zamierzamy skręcić w stronę ciężkiego industrialu i może djentu – mamy teraz pełną dowolność w brzmieniach perkusyjnych i chcemy z tego brutalnie korzystać. Myślę, że ‘Aniele Boży’ to, muzycznie, początek tej ścieżki, którą pójdziemy”.
Trzecia płyta ma zostać wydana już w najbliższych miesiącach. Na wiosnę zespół chce promocyjnie pokoncertować. „Na kwiecień mamy wstępnie ustalone koncerty w dobrych miejscówkach w kilku dużych miastach, ale ponieważ gramy tam gościnnie na supporcie, to nie chcemy wyskakiwać z informacjami przed oficjalnym ogłoszeniem.” Póki co grupa zaprasza do bydgoskiego pubu Over The Under, gdzie 20 grudnia zagra na cyklicznej imprezie „Świąteczny Rozpierdol, vol.9”. Tyle zapowiedzi koncertowych i ogłoszeń nie-parafialnych.
Vile to drugi singiel zapowiadający EP-kę metalcore’owej grupy DeadDue. Gościnnie występuje w nim wokalista amerykańskiego zespołu deathcore’owego Saltwound – Spencer Timmons. Premiera EP-ki: 9 grudnia 2025.
DeadDue to hardcore’owa ekipa z Warszawy. Grają od sierpnia 2024 roku, ich muzyka to wypadkowa hard / death core i numetalu, w której mieszają też estetykę polskiego hip-hopu. Jest gniewnie, niemal z brutalnym uderzeniem, o tym też jest nowe nagranie. „Nasz nowy singiel ‘Vile’ jest o zaklętym kręgu przemocy, z którego ciężko się wydostać. ‘Vile’ opowiada o tym jak pochłania ona i psuje ludzi, łapiąc ich w swoje sidła.”
Vile to hołd dla deathcore’u ery Myspace, kiedy gatunek był prostszy, pozbawiony elementów patosu czy symfonicznych wstawek. Przede wszystkim: kiedy aż kipiał agresją i bezpośrednim przekazem. Do singla powstało wideo, które nawiązuje do gatunku horrorów “found footage”, a inspirowane było takimi filmami jak „[REC]”, „Blair Witch Project” czy „Grave Encounters”.
DeadDue debiutowali w 2024 roku singlem Entreaty. W kolejnym, Those Street, gościnnie wystąpiła wokalistka .bHP Asia Święczkowska. W kwietniu 2025 ukazała się pierwsza płyta zespołu, „Straight Message”. Pierwszym singlem zapowiadającym nową EP-kę DeadDue był Make a Move (feat. Grobel)
DeadDue tworzą: Jakub “Żelu” Żelechowski – Wokal 1; Aleksander “Madra” – Łyś – Wokal 2; Michał “Crackhead” Kafliński – gitara 1; Piotr “Smolson” Smolik – gitara 2; Filip Kawka – perkusja; Jan “Johnny” Nalborczyk – gitara basowa.