W tym roku nie udało nam się być na wszystkich czterech dniach, ale choć wpadliśmy w sam środek festiwalu, szybko się zadomowiliśmy. Colours działa bowiem jak głośny, ale dobrze naoliwiony park maszyn, który z łatwością wciąga w swoje tryby. 18 lipca, dzień drugi Pierwsze kroki na moją ulubioną scenę, czyli Full Moon, i serbski Lenhart […]