Kilka minut po wpół do ósmej wieczorem wreszcie zgasło światło. Ostatni ludzie próbowali przecisnąć się najbliżej sceny, kiedy w ogłuszającym krzyku wyszli jeden po drugim: gitarzysta Dave Rosser, basista Scott Ford, mój ulubiony perkusista Bobby Macintyre oraz, grający tego wieczoru głównie na klawiszach, Jeff Klein. I, oczywiście, dobry wieczór, Mr. Dulli.