Pierwsze przesłuchanie może wprowadzić mały zamęt w uszach, bo płyta bardzo lekko przechodzi, zależnie od piosenki, z rejonów bossanovy, bluesa, r’n’b, po jazz i soft-pop. Czyni to z poetycką gracją i artystycznym zmysłem, ale tego wymagało zmierzenie się z liryką tak różnych twórców słowa. Płyta zaczyna się dość dynamicznie, choć tej dynamiki nie ma na niej wcale tak wiele.
Album otwiera kompozycja Andrzeja Poniedzielskiego Moje spoko, i to jeden z najbardziej tradycyjnych jego fragmentów, z blues gitarową solówką. Podobnie jak pozostałe kompozycje Poniedzielskiego – oparty na fortepianie, zagrany bez udziału perkusji A szczęście? oraz funkujący, z chwytliwym refrenem Ślad po szpilce – to rzecz o życiu, tym wszystkim, co dookoła. Trzy z rzędu utwory z tekstami Grzegorza Wasowskiego to z kolei poetyka oparta na czułych relacjach, w odcieniu swingującego smooth jazzu (Jazzdemona), soulu (Ten, o którym marzę) i bossanovy (Całuj mnie, całuj!, z gitarą Paulinho Garcii). Przybytek dodaje tym tekstom powabnej lekkości i pozwala, tak przy okazji, porwać się do tańca.
Teksty Jana Wołka zdają się być na tym tle najbardziej aktualne. Takie jest „przebojowa” Prognoza pogody, wielowymiarowe, jedno z najlepszych na albumie Nicusieńko, i mocno transcendentne, nagradzane już (Kryształowy Kamerton 2023) Trzy zmiany. Co tam u Ciebie oraz Nie odpowiem to kompozycje do słów Dariusza Duszy. Pierwszy, znakomity, Przybytek zaaranżowała pół-akustycznie, z bluesowymi wstawkami gitary. Drugi to najszybszy utwór albumu, z wyraźnymi solami klawiszowymi, przywodzący na myśl nieco estradowy jazz. W obu artystka wspaniale modeluje wokal, pokazując, jak szeroko potrafi interpretować muzykę głosem.
Na albumie znalazły się też dwie kompozycje spoza poetyckiej czwórki. Czas powrotu, z tekstem Urszuli Bożałkińskiej, to mocny, smooth jazzowy punkt, który podkreślony jest obecnością saksofonu tenorowego. Z kolei Pamiętaj mnie jak chcesz, do słów Wojciecha Byrskiego, zamyka album. Przejmująca, akustyczna, soulowa ballada, jest jednocześnie zamknięciem całości, i nadzieją na nowe otwarcie.
Płyty „Ja tu tylko śpiewam” nie tylko się słucha. Od numeru pierwszego do trzynastego. Z każdym komponowanym utworem Beata Przybytek zaprasza do świata artystycznej re- i interpretacji słów grona znakomitych tekściarzy, które ona przyodziała w dźwięki – z pomocą grupy świetnych muzyków i swojego niebanalnego głosu. Stylistyczny oraz gatunkowy kolaż, z jaką mamy przy tym do czynienia, czyni album Beaty wyjątkowo interesującym, przystępnym i otwartym. W muzyce to wartości nieczęste, a bardzo potrzebne.