Oczywiście, założyć trzeba, że nic po drodze się nie wydarzy w głowie artysty i sama trasa nie będzie miała przykrych niespodzianek. Tym bardziej, że Moz od lat walczy ideowo i ekonomicznie chyba z całym światem. Ale, dzisiaj właśnie artysta dodał na tegorocznej trasie kolejne miasta, tym razem za Wielką Woda. Czyli trasa się rozrasta.
Pamiętam, jak w 2006 roku jechałem między innymi za Morrisseyem na Rock im Park. Wtedy zaczął set od smithowskiego “Panic”, w trakcie występu sięgając też po rzadki wtedy “My Life Is a Succession of People Saying Goodbye”. Do Polski przyjechał po raz pierwszy 3 lata później, niby ciągle w ramach tej samej trasy. W dusznym od tłumu klubie Stodoła daliśmy się wtedy porwać już od samego otwierającego go “This Charming Man”. Pamiętam, jak tłum ruszył w tan…
W 2011 roku Morrissey wpadł do Polski dwa razy. Warszawa i Kraków. Ten drugi koncert otworzył wraz z “I Want the One I Can’t Have”. Mnie zapadł wtedy w pamięć znakomity “Speedway”, no i „Suedehead”, wreszcie usłyszany. Kolejne trzy lata i znowu Kraków. Tym razem Teatr Łaźnia Nowa. Tamten koncert rozpoczął utworem “The Queen Is Dead”, no i dokończył, co nie musiało być, po Warszawie, oczywiste.
Teraz, po ponad 10. latach Morrissey wraca do Krakowa. Tym razem – do największej z hal, w jakich u nas grał – TAURON Arena Kraków. Od czego z repertuaru The Smiths zacznie tym razem? Do koncertu Moza w naszym kraju został równo miesiąc. Czekam na plakaty w mieście, i twarz Moza na Arenie.
Koncert Morrisseya już 3 lipca. Wydarzenie organizuje WiniaryBookings