Płyta składała się będzie z siedmiu części: Music For R, Nieznajomy Berlińczyk przed domem rodzinnym, Baltic Wind, Słupia-Stolpe, Piosenka dla Martynki, Miłość, czy o niej sen, oraz Raszyńska, Jaśminowa.
Nagranie na ten album zrealizowano 11 listopada 2024 roku w Sali Filharmonii w Słupsku. Obok grającego na fortepianie Leszka Kułakowskiego, w nagraniu udział wzięli: Magdalena Zawartko-wokaliza; Peter Weniger- saksofony; Christoph Titz- trąbka, flugelhorn; Piotr Kułakowski-kontrabas; Jacek Pelc-perkusja; Orkiestra Symfoniczna Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku, pod dyrekcją Adama Klocka. Za mix odpowiada Paweł Gogoliński, mastering – Piotr Madziar.
Sama płyta CD „Leszek Kułakowski Poland, My Homeland” układa się w siedmioczęściową opowieść o podróży muzycznej. Jej ścieżki prowadzą od jazzu, improwizacji, elementów symfonicznych, po brzmienia wyciągnięte z taśmy filmowej. Leszek Kułakowski świetnie panuje nad warsztatem swoim i zaproszonych muzyków. Muzyka raz podnosi się na wyżyny zgiełku, by za chwilę wyciszyć niemal do zera (posłuchajcie Tajemniczego Berlińczyka…) Sporo na płycie jest niepokoju, ale takiego ludzkiego, przetworzonego przez rzeczywistość, o jakiej Kułakowski stara się nam opowiadać. Nawet Baltic Wind zrywa czapki z głów, ale przecież niczego innego od niego nie oczekujemy. To dlatego, że w całej tej wielowymiarowej formie artystycznej Leszek Kułakowski czuje się właśnie jak ryba w wodzie.
Kompozycje na „Poland, My Homeland” są rozbudowane, ale słuchacz będzie miał czas się z nimi oswoić. Najkrótsza, najbardziej bezpośrednia Piosenka dla Martynki trwa niespełna 5 minut, pozostałe utwory dają nam średnio 10 minut na ich przeżycie. Na wysłuchanie opowieści, którą rozwijają. Warto dać się w nią wciągnąć.
Premiera albumu równo za miesiąc, 10 września.